fb
  • Historia Ojuny
    Oyungerel Tangad, Mongolia
     
    Skąd decyzja o przyjeździe do Polski? Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?

    Jako młoda osoba marzyłam, aby wyjechać do jakiegoś dalekiego kraju, by zobaczyć, jak się żyje w innych krajach. Bardzo się ucieszyłam, kiedy zdarzyła się okazja wyjazdu na studia do Polski, gdyż miałam dużo pozytywnych wyobrażeń o Polsce.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy czy też bariery?

    Miałam i wciąż mam problemy związane przede wszystkim z niemożnością organizowania swojego życia w społeczeństwie na wzór mongolski. O ile problemy językowe czy różnice kulinarne dało się szybko pokonać, najtrudniejsze są jednak trudności wynikające z porozumienia się z Polakami. Ale uczę się cały czas.

    Czym się teraz zajmujesz?

    Pytania o różnice kulturowe stały się moim wyzwaniem nie tylko w życiu osobistym, ale też i zawodowym. Jestem antropologiem kulturowym. Fascynuje mnie porównywanie sposobów myślenia i zachowania ludzi w różnych kulturach. Mimo że ludzie są na ogół podobni, świat idei, w którym żyją, jest bardzo różnorodny. Są to niewidzialne światy, które nie zawsze dają się opisać. Przekroczenie granicy tych światów jest niezwykle fascynującym doświadczeniem.

    Co Ci się podoba w Polsce i Polakach? Czy jest coś, co Cie pozytywnie zaskoczyło w Polsce?

    Po dłuższym pobycie w Polsce dostrzegłam, że społeczeństwo polskie jest zróżnicowane, nie jest takie jednolite, jak się wydawało na początku. Zapewne wynika to doświadczeń historycznych z podziałem na zabory. Dostrzegłam też, że Polska jest ideowo podzielona: jedni są bardziej prozachodni, drudzy bardziej konserwatywni, ale jest w tym pewna równowaga. Przeważenie któregokolwiek z nich sprawiłoby, że Polska straci dla mnie tożsamość, gdyż lubię Polskę właśnie za to, że jest „między”, między Wschodem a Zachodem. Myślę, że dzięki temu Polacy świetnie się odnajdują wszędzie. Lubię Polaków też za waleczność, porywczość, za nieobojętność wobec innych i całego świata.

    Jakie są Twoje plany na przyszłość (zarówno te związane, jak i niezwiązane z Polską)?

    Polska jest dla mnie drugą ojczyzną i chciałabym zamieszkać tu na zawsze. Mimo że jest krajem mojego wyboru, wciąż jest to trudny kraj dla imigrantów takich jak ja i wciąż nie ma pewności, że tu zostanę.   
jakie są
fakty?
  • Historia Nadii
    Nadia Safonowa, Ukraina

    Skąd decyzja o przyjeździe do Polski? Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?

    Od dawna pracuje tu moja mama. To rozłąka z nią była głównym powodem, dla którego zdecydowałam się tu przyjechać. Na Ukrainie nie tylko trudno o wyższe zarobki, ale o zatrudnienie w ogóle. Odkąd pamiętam rodzice wyjeżdżali pracować za granicą – mama do Polski sprzątać w polskich domach, a tata głównie do Rosji. Rzadko byli w domu oboje. Jako dziecko próbowałam wielokrotnie powstrzymać mamę od wyjazdu, ale nie było innego wyjścia. Ja też wiedziałam, że wyjeżdżając z Ukrainy jestem w stanie zarobić więcej. Zanim przyjechałam do Warszawy pracowałam w Rosji na budowie. Zatrudniono mnie m.in. do remontu chlewni. Wiele tygodni pracowałam i mieszkałam w ciężkich warunkach. Mam to już jednak na szczęście za sobą.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy czy też bariery?

    W zasadzie nie, choć jednak na początku problemem był dla mnie brak znajomości języka polskiego. Nie chodziłam na żadne kursy językowe, ale dość szybko w kontakcie z Polakami zaczęłam uczyć się polskiego. Codziennie łapię nowe słowa. Dość problematyczne jest też dla mnie to, że choć sama wiem, że chcę być tu na stałe, mój pobyt w Polsce od strony formalnej jest wciąż tymczasowy. Co jakiś czas muszę wracać na Ukrainę na miesiąc, by odnowić wizę. Moi rodzice są teraz na stałe w Warszawie, więc te powroty do pustego domu nie są dla mnie łatwe. Nic mnie tam już nie trzyma, za każdym razem odliczam dni do powrotu do Polski.  

    Czym się teraz zajmujesz?

    W Polsce jak dotąd pracowałam głównie w gastronomii. Skończyłam studia ekonomiczne na Ukrainie. Dodatkowo, w sportowej szkole, którą skończyłam kształciłam się w zakresie projektowania odzieży. Żadna z tych dziedzin nie jest jednak dla mnie. Wciąż nie mam pewności, w jakim kierunku chciałabym rozwijać się zawodowo, ale coś o czym marzę to pracować kiedyś jako trener personalny. Moim rodzicom trudno to zrozumieć. Pracują fizycznie przez całe swoje zawodowe życie. Ja nie chcę w ten sposób. Moją największą pasją jest sport, któremu poświęcam każdą wolną chwilę. Mocno wierzę, że kiedyś mi się uda.

    Co Ci się podoba w Polsce i Polakach? Czy jest coś co Cię pozytywnie zaskoczyło w Polsce?

    Polacy. Poznałam tu mnóstwo świetnych, życzliwych mi ludzi. Uwielbiam też Warszawę. To piękne miasto. Pochodzę z małej ukraińskiej wsi, ale czuję się tu bardzo dobrze, swobodnie. To moje miejsce. 

    Jakie są Twoje plany na przyszłość (te zarówno związane, jak i niezwiązane z Polską)?

    Zostać w Polsce, ale nie na kilka miesięcy, tylko na stałe. Mogę się tu rozwijać, są tu też moi rodzice, co jest dla mnie bardzo ważne. Teraz mieszkamy razem, ale bardzo chciałabym się usamodzielnić, znaleźć lepiej płatną pracę, uporządkować sprawy urzędowe i móc nie myśleć o regularnych powrotach na Ukrainę. 
praca
i pobyt
  • Historia Oogi
    Otgondżargal Vanchinsuren, Mongolia
     
    Skąd decyzja o przyjeździe do Polski? Jak to się stało, że przyjechaś do Polski?

    Studiowałam wtedy polonistykę w Ułan Bator w Mongolii. W trakcie studiów poznałam mojego – wtedy jeszcze przyszłego – męża, który brał udział w wymianie studenckiej na tym samym uniwersytecie. Tak jakoś wyszło, że razem przyjechaliśmy do Polski, pobraliśmy się. Od tamtej pory większość czasu spędzam w Polsce, ale regularnie jeżdżę do Mongolii, dlatego też miałam nieco kłopotu z kartą stałego pobytu.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy czy też bariery?

    Zanim przyjechałam do Polski na dłużej, byłam tu dwa razy w ramach studiów – uczyłam się polskiego i studiowałam na polskiej uczelni. Mimo to trudno było mi pozbyć się blokady w komunikacji po polsku, co z pewnością nie ułatwiało pokonania dość dużej bariery językowej – zarówno polski i mongolski są bardzo skomplikowanymi językami, do tego ich gramatyki i składnie są skrajnie różne. Jeśli zaś chodzi o problemy dotyczące legalizacji pobytu, to pewnie tak jak w przypadku wszystkich innych obcokrajowców, trzeba było długo czekać, przejść przez przesłuchanie etc. Cały proces legalizacji jest dość skomplikowany, czasochłonny i często mało przyjazny dla osób, które często w niełatwych warunkach muszą przez niego przejść, by móc tu legalnie zamieszkać.

    Czym się teraz zajmujesz?

    Jestem plastyczką ludową, robię tradycyjne hafty, sama od podstaw robię wykroje i szyję stroje mongolskie i współczesne ubrania. W pracy korzystam w większości z symboliki mongolskiej, najwięcej chyba z buddyjskiego węzła nieskończoności, mam go nawet na metce. Część moich prac można zobaczyć w internecie na http://otagu.blogspot.com Poza tym czasem robię tłumaczenia, a latem zazwyczaj prowadzimy z mężem wyprawy do Mongolii. W wolnym czasie uczę się gry na cytrze mongolskiej i języka angielskiego, trochę ćwiczę jogę.

    Co Ci się podoba w Polsce i Polakach? Czy jest coś, co Cię pozytywnie zaskoczyło w Polsce?

    Na tyle, na ile mogłam doświadczyć, podobał mi się system szkolnictwa wyższego – funkcjonuje sprawniej, jest tu lepszy kontakt z wykładowcami czy pracownikami, podchodzą poważniej do studentów, no i przynajmniej dla części osób studia są darmowe. Poza tym bardzo smakują mi polskie jabłka i polskie pieczywo.

    Jakie są Twoje plany na przyszłość (zarówno te związane, jak i niezwiązane z Polską)?

    Nie mam jakichś wielkich planów. W przyszłym roku kończę studia w Mongolii. Może wtedy otworzą się przede mną nowe perspektywy. Poza tym chciałabym pójść na studia magisterskie w Polsce. 
 
Zatrudnienie
  • Historia Leny
    Lena Siutsova, Białoruś

    Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?

    Decyzja była prosta. Powstawał Program Stypendialny im. Konstantego Kalinowskiego, a mogłam się dostać na studia, ponieważ uczyłam się w podziemnym liceum im. J. Kołasa. Liceum znajduje się za Mińskiem i w dalszym ciągu funkcjonuje.  Liceum ma zespół nauczycieli, którzy się poświęcają dla nauki dzieci w ojczystym języku. No i w 2006 roku przyjechałam tu na studia. Polska stała się moim drugim domem.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy?

    Podczas studiów w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim trudno było mi znaleźć towarzystwo. Nie pasowałam do tego obrazku ikapowskiego. A poza tym język polski wciąż sprawia mi kłopoty, choć skończyłam studia i jestem żoną Polaka. 

    Czym się teraz zajmujesz?

    Wymyślam siebie na nowo! W wolnych chwilach uczestniczę w warsztacie pisania ikon w Kościele u Dominikanów na Służewcu, dojeżdżam do Mińska (tym razem Mazowieckiego) na kurs szycia i śpiewam w zespole Czuwir. W 2013 organizowałam pierwszy w Polsce Festiwal Kina Opowiadanego. Kino opowiadane to gatunek, który powstał w Mińsku pod koniec lat 80. Jest czymś na pograniczu kina, opowiadania i performansu. Obroniłam pracę magisterską na ten temat w Instytucie Kultury Polskiej. Sam festiwal wyglądał tak: rano odbyła się część naukowa, gdzie pionierzy gatunku wraz z polskimi profesorami z IKP, znanym polskim reżyserem Maciejem Wojtyszko dyskutowali na temat kina opowiadanego. Wieczorem w Kino.Lab odbył się pokaz filmów opowiadanych - trzech białoruskich i jednego polskiego. Nie wszyscy się zmieścili w sali, część osób po prostu czekając na wolne miejsca tego wieczoru, opuściła Centrum Sztuki Współczesnej nie dowiedziawszy się, co to za kino opowiadane. Bardzo mi było przykro. Tu robiłam podsumowujący filmik o tym wydarzeniu: https://www.youtube.com/watch?v=zszp7XG4rRk&list=UUvSDsmpZuTHmzM7EKe8B93g Przy tym wydarzeniu odgrywałam główną rolę, ale bez pomocy i wsparcia mojego męża, Fundacji Inna przestrzeń, świetnego rysownika Łukasza Bogdanowicza i innych przyjaciół nic by nie powstało. 

    Co Ci się podoba w Polsce?

    Lubię życie w Polsce. Cały czas mnie cieszy wszystko, zwłaszcza ludzi, których spotykam. Zawdzięczam to Panu :)

    Jakie są Twoje plany na przyszłość?

    O czym marzę... Niech cały świat będzie szczęśliwy!  :)
jakie są
problemy?
  • Historia Lubny
    Lubna Al-Hamdani, Irak

    Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?

    Jestem pół Irakijką, pół Polką i przyjechałam do Polski w 2006 roku ze względu na niestabilną sytuację i niebezpieczeństwo  w Iraku po wojnie.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy?

    Ze względu na to, że moja mama jest Polką i już wcześniej byłam kilka razy w Polsce,  nie napotkałam jakiejś konkretnej sytuacji, która mnie zdziwiła. Polacy są mili i serdeczni i nie miałam problemów z tego powodu, że jestem muzułmanką i nosze chusty (Hidżab) na co dzień .

    Czym się teraz zajmujesz?

    Na co dzień pracuję jako lekarz pierwszego kontaktu w przychodni na warszawskim Wilanowie i bardzo interesuje się chirurgią ogólną. Jestem na studiach doktoranckich z chirurgii ogólnej  na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. W czasze wolnym działam na rzecz rozwoju dialogu międzyreligijnego, ale nie pracuje w zadniej organizacji. Razem z koleżankami prowadzimy fan page na Facebooku (Alejkumka) i kanał informacyjny o islamie na YouTube. 

    Co Ci się podoba w Polsce?

    Bardzo mi podoba krajobraz, Polska jest pięknym krajem. Bardzo kocham Warszawę, to bardzo piękne  miasto. Poznałam w Polsce bardzo ciekawych i otwartych ludzi. Ogólnie bardzo dobrze mi żyje w Polsce .

    Jakie są Twoje plany na przyszłość?

    Na pewno chciałabym obronić mój doktorat na dobry stopień, być dobrym chirurgiem i żebym mogła wychować mojego synka na porządnego człowieka, uczciwego i dobrego dla wszystkich. Bardzo bym chciała, żeby udało mi się jeszcze pojechać do Iraku i zobaczyć mój kraj jeszcze raz. Ah i jeszcze żeby udało mi się pojechać na pielgrzymkę do Mekki. 
Nielegalne
zatrudnienie
  • Historia Kyoko
    Kyoko Arahata , Japonia

    Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?

    Wyszłam za mąż za Polaka i postanowiliśmy, że zamieszkamy w Polsce.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy?

    Tak, do tej pory czasami mam wrażenie, że ludzie na ulicy patrzą na mnie jakbym była na przykład pandą.

    Czym się teraz zajmujesz?

    Obecnie zajmuję się moim małym synkiem Szymonem i jestem koordynatorka grupy japońskich mam, które mieszkają w Warszawie.

    Co Ci się podoba w Polsce?

    Uwielbiam warszawskie parki miejskie. Super, że w centrum Warszawy są takie wspaniałe parki.

    Jakie są Twoje plany na przyszłość?

    Chciałam wspólnie z moimi znajomymi pochodzącymi z Japonii założyć w Warszawie fundację.

     
I Ty
możesz
pomóc!
  • Historia Oksany
    Oksana Bagriy, Ukraina

    Jak to się stało, że przyjechałaś do Polski?


    Wszystko zaczęło się w 2007 roku. Otrzymałam stypendium dla młodych twórców kultury w ramach  Pro­gramu Sty­pen­dial­nego Mi­ni­stra Kul­tu­ry Rzeczypospolitej "Gaude Po­lo­nia". Moje studia odbyły się na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi w pracowni prof. Marka Saka. Półroczne stypendium umożliwiło mi udoskonalenie warsztatu, otworzyło drzwi przed współczesną sztuką Polską. Ale co najważniejsze, uświadomiło gdzie i kim chcę zostać.  Zaczęła się trudna droga do spełnienia marzeń: studia wyższe artystyczne i praca w Polsce. Po zakończeniu stypendium musiałam wracać do Kijowa na Ukrainę. Po przez następne półtora roku bywałam w Polsce dorywczo, to jako pracownik sezonowy, to jako turystka. Za każdym razem wracałam z ciężkim sercem, mając wielką nadzieje, wiarę i siłę, że jednak uda się wrócić na stałe. W 2010 roku podjęłam studia na Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie, a potem w 2011 roku zostałam studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Spełniło się jedno z moich marzeń.

    Czy po przyjeździe do Polski napotkałaś jakieś problemy?

    Szybko zorientowałam się żeby osiągnąć sukces, nie wystarczy wyłącznie praca. Dla integracji społecznej, nawiązywania relacji towarzyskiej, porozumiewania się w pracy niezbędny jest język polski. Czytanie książek, poznawanie historii kraju, rozumienie żartów, mentalności narodu – to są niezbędne składniki integracji międzykulturowej. Często słyszę od cudzoziemców, że nie czują się komfortowo w towarzystwie gdzie większość stanowią Polacy, ze ich problemy są niezrozumiałe dla polskiego społeczeństwa. Wtedy zadaję pytanie: „ A co wy zrobiliście, aby Was usłyszeli? Czy mówicie po polsku? Czy wychodzicie poza wasz kręg kulturowy, językowy?” Oczywiście, część Polaków również nie wykazuje zainteresowania obcymi, nie są otwarci na różnice kulturowe, nawet w stosunku do najbliższych sąsiadów.

    Czym się teraz zajmujesz?

    Na co dzień uprawiam technikę grafik artystycznych, tworzę m.in. litografie. Technika litografii została wpisana na listę zanikających umiejętności UNESCO. Technika polega na naniesieniu rysunku na kamień litograficzny (odmiana spoistego kamienia wapiennego używana w formie płyt) i odbicie go na papierze za pomocą specjalnie skonstruowanej prasy graficznej. Zajmuje się ilustracją książkową i malarstwem. W między czasie jestem koordynatorem projektów międzykulturowych w ramach których zostały wydane dwujęzyczne książki dla dzieci. Organizuję wystawy promujące i wspierające polską młodą sztukę.

    Co Ci się podoba w Polsce?

    Najbardziej lubię w Polsce poczucie wolności, które unosi się w powietrzu. Ukształtowaną świadomość obywatelską i patriotyczną. Bez względu na historie, rozbiory, każdy Polak wie kim jest, czym jest dla niego Polska.

    Jakie są Twoje plany na przyszłość?

    Chciałabym stworzyć niezależną pracownie, galerie, miejsce spotkań artystów, literatów, muzyków i koneserów sztuki ze światem biznesu. Zbudować łącznik do nawiązywania bezpośrednich  kontaktów, miejsce w którym będzie kształcić się świadomość rynku i działań artystycznych. Miejsce w rodzaju słynnego paryskiego salonu Gertrudy Stein.  

    Sesja zdjęciowa została wykonana w Pracowni Grafiki Artystycznej Wolno Magdaleny Cybulskiej.